To nie „E” na etykietach najgorsze, a „super fit” czy „bez cukru”… najczęściej wielką ściemą!

Kiedy na opakowaniu widzisz napis „fit”, „naturalny”, „bez cukru”, „proteinowy”, „lekki” albo „źródło błonnika” nie myśl, że to produkt, który Cię uleczy. W większości to chwyty marketingowe niemające nic wspólnego ze zdrowym żywieniem.

Pierwsza zasada jest bardzo prosta: składniki są wymienione w kolejności od tego, którego jest najwięcej, do tego, którego jest najmniej. Na przykład w czekoladzie mlecznej na początku będzie cukier, w dalszej kolejności kakao. W gorzkiej już odwrotnie, najpierw kakao, później cukier.

Uwaga! Nie każdy symbol „E” oznacza coś szkodliwego. E300 to kwas askorbinowy, czyli witamina C, a E440 to pektyny. Dlatego zamiast zasady „widzę E – odkładam produkt”, lepiej stosować zasadę: „Czytam cały skład i patrzę na wartość odżywczą”.

Na etykiecie znajdziemy także informację:

  • „tłuszcz – w tym kwasy tłuszczowe nasycone”. Tłuszcz nie jest naszym wrogiem. Jest potrzebnym składnikiem diety. Problem polega przede wszystkim na tym, że w diecie wielu osób jest zbyt dużo tłuszczów nasyconych. Znajdziemy je między innymi w tłustym mięsie, maśle, śmietanie, tłustych serach, wielu produktach cukierniczych, ciastkach i części produktów wysoko przetworzonych, co bezpośrednio wiąże się z większym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych. I w zasadzie nie jest istotne, ile jest tłuszczu, znacznie ważniejsze – jaki to tłuszcz. W praktyce warto kierować się zasadą, aby tłuszcze nasycone stanowiły mniej niż 10% dziennej energii diety. Oczywiście jeśli nie chcemy utyć ważna jest też ilość spożycia konkretnego produktu. Orzechy mają cudowne kwasy nienasycone, ale jeśli zjemy ich za dużo możemy utyć.
  • druga rzecz, na którą patrzymy to węglowodany, w tym cukry. Same węglowodany złe nie są, wręcz przeciwnie są niezbędne w diecie i stanowić powinny jej podstawę. Problem pojawia się wówczas, kiedy wszystkie węglowodany to cukry. Czyli w żaden sposób nie odrzucajmy węglowodanów, tylko patrzymy, aby w pozycji – w tym cukry, było go już jak najmniej. Zachęcam, byśmy spojrzeli na niezwykle zdrowo wyglądające smoothie np. jabłkowe czy pomarańczowe, jest tam właściwie tyle samo cukrów, co węglowodanów. Uwaga! Dwukrotnie więcej niż w pepsi coli!!! A o zdrowym żywieniu w przypadku cukrów prostych mowy nie ma.
  • Kolejna rzecz to białko, które zwykle jest niezwykle pożądane w diecie (pomaga np. dłużej utrzymać uczucie sytości), choć np. osoby z niewydolnością nerek może doprowadzić do konieczności dializ. Jednak uwaga! Produkt nie staje się automatycznie zdrowy tylko dlatego, że producent napisał na nim wielkimi literami: „PROTEIN”. Czasami produkt wysokobiałkowy może jednocześnie zawierać dużo cukru (fruktozy), tłuszczu nasyconego, soli albo być bardzo wysoko przetworzony. Co do zasady jednak dla osób zdrowych samo białko jest pożądanym makroskładnikiem diety.
  • No i oczywiście sól, której często nie zauważamy, ponieważ nie zawsze jest związana ze „słonym” smakiem . A dużo soli może znajdować się między innymi w wędlinach, serach, gotowych daniach, sosach.
  • Ostatnia sprawa to błonnik. Tutaj sytuacja jest odwrotna, większa ilość błonnika jest zazwyczaj korzystna.

Przeczytaj także: JAK OBNIŻYĆ WIEK METABOLICZNY